Hej!
Dawno mnie tu nie było. Ale wracam. Wracam z mocnym uderzeniem. Otóż jak tytuł
posta wskazuje przenoszę się znów do mojego dzieciństwa.
Kto nie zastanawiał się jakie były
dalsze losy trójki przyjaciół. J.K Rowling pod koniec 7 tomu daje nam namiastkę
tego do wydarzy się 19 lat po Bitwie o Hogwart i 19 lat po śmierci Czarnego
Pana.
Każdy
prawdziwy fan Harry'ego Potter'a tworzył własne magiczne światy, gdzie opisywał
przygody Wybrańca i jego przyjaciół. Gdzie pracują, ile mają dzieci.
Na
przeciw naszym marzeniom wyszli Jack Thorne i John Tiffany, którzy stworzyli
całkiem nową opowieść o losach Harry'go , ale nie do końca są to jego przygody.
Na pierwszym planie jest najmłodszy syn Harry'go i Ginny. Spektakl nie powstałby
gdyby nie J.K. Rowling. Premiera sztuki miała miejsce w Londynie 31 lipca. 31
LIPCA tak to ten 31 lipca czyli urodziny samej autorki i głównego bohatera. Czy
mogła być lepsza data niż koniec lipca?!?!
Po
premierze spektaklu autorzy scenariusza postanowili go wydać w formie książki,
co niezmiernie ucieszyło fanów serii o młodym czarodzieju. Wszystkim zapewne
udzielił się ten magiczny czas, gdy czekaliśmy na kolejne tomy.
Przechodząc
do sedna sprawy. Jak już wcześniej wspomniałam akcja scenariusza zaczyna się 19
lat po upadku Voldemorta.
Ciepły
wiosenny poranek, dworzec King Cross. Peron 9 3/4 pełen uczniów i ich rodzin.
Na stacji stoi piękna czarno-czerwona lokomotywa Hogwat Exspress.
Jeden
z uczniów ma wątpliwości. zastanawia się do jakiego domu trafi. Serce mówi
jedno a rozum drugie. Tym chłopcem okazuje się syn wielkiego Harry'ego Pottera.
Albus Severus. Martwi się tym, że uczniowie i nauczyciele będą go kojarzyli
tylko z tym co zrobił jego ojciec. Przecież uratował magiczny świat przed
Tom'em Marvoro Riddle'm.
Harry
tłumaczy synowi, że to on decyduje do jakiego domu chce pójść.
Albus
wraz ze swoją kuzynką Rose szuka wolnego przedziału. W pewnym momencie znajdują
przedział w którym znajdowała się tylko jedna osoba. Albus bez
zastanowienia zajmuje wolne miejsce. Rose nie ma tyle odwagi i nie wchodzi. Zdaje
sobie sprawę kim jest ta osoba siedząca w przedziale. A jest nim syn Draco
Malfoy'a. Scorpius. Nikt się tego nie spodziewał, ale chłopcy od razu przypadli
sobie do gustu. Mimo, że ich ojcowie nie darzyli sympatią oni zaprzyjaźnili się
od razu. Dojechali do Hogwatu. Nadeszła Ceremonia Przydziału wszyscy mają
pewność, że Albus trafi do tego samego domu co rodzice. Tu wielkie
rozczarowanie. Albus trafia do...nie będę wam spojlerować musicie sami
przeczytać. Relacje pomiędzy Harry'm a jego młodszym synem są lekko napięte.
Także dość tego spojlerowania książkę jak najbardziej polecam, żeby
przeczytać książka na jeden wieczór szybko się czyta. Spotkałam się z różnymi
opiniami. Jednym się książka podoba a drugim nie jak to zawsze bywa. Mnie
osobiście się bardzo podoba. Wiadomo, że to nie jest czysty Harry Potter. Jest
to zupełnie inna historia.
Morał
z tej historii jest taki, nie da się zmienić przeszłości pomimo że bardzo by
się chciało. Po przeczytaniu można też wywnioskować, że nie ważnie jacy byli
twoi rodzice. Ważne, że dzieci nie idą w ślady swoich rodziców. Jak to
podsumował młody Malfoy "Czas,
by cofanie czasu odeszło do przeszłości." Trzeba się
skupić na tym co jest i co będzie. Grzebanie w przeszłości może mieć poważne
konsekwencje w przyszłości. Ale nie zapominajmy o tym co zostało za nami bo to
nas ukształtowało.
Kończąc
mój wywód przytoczę jeszcze jeden cytat "Prawda
to cudowna i straszliwa rzecz, więc trzeba się z nią obchodzić ostrożnie".